czwartek, 22 stycznia 2015

część17

w poprzedniej części---------> http://miloscoblog.blogspot.com/2014/12/czesc16.html

2kom next 

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 

  
-Zapomnij o nim.....Pójdziemy na spacer?-zaproponował Niall. 

-No okej.-powiedziałam.-Ale najpierw muszę pozbierać szczątki po moim telefonie.-dodałam z uśmiechem. 

Wstałam z łóżka i poskładałam go do całości.  
-Dobra możemy iść-powiedziałam kończąc składać mojego iphona. 
-Ok to chodź.
Zeszliśmy na dół i poszliśmy ubrać buty i kurtki. Później wyszliśmy z domu i poszliśmy na spacer. 
-Gdzie my w ogóle idziemy
-Szczerze mówiąc to sam jeszcze nie wiem.
Spojrzałam na niego z uśmiechem i mocno się do niego przytuliłam. Szliśmy już około25minut kiedy nagle do Horana zadzwonił telefon. Po zakończeniu rozmowy telefonicznej Niall powiedział do mnie: 
-Przepraszam, ale zapomniałem ci powiedzieć, że od dzisiaj zaczynamy próby przed trasą koncertową. 
-Nic nie szkodzi. A kiedy wyjeżdżacie w trasę?
-Za tydzień.....a teraz muszę już uciekać na próbę. 
-Ehhh...no dobrze to idź. 
Chłopak pocałował mnie czule w usta. 
-Chodź odprowadzę cię najpierw do domu. 
-Nie musisz. 
-Chodź i nie marudź. 
-No dobra jak chcesz. 
Irlandczyk odprowadził mnie pod same drzwi i namiętnie pocałował. 
-Pa.
-Pa.
 Blondyn odwrócił się i poszedł. Ja weszłam do domu i poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Resztę dnia spędziłam krzątając się po domu. 



*tydzień później*

~To właśnie dziś chłopaki wyjeżdżają w trasę i nie będzie ich aż 10miesięcy. Szkoda, że nie mogę pojechać razem z nimi...-z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk dzwonka do drzwi. Poszłam więc zobaczyć kto to. Okazało się, że był to Niall. Szybko otworzyłam mu drzwi. Nim chłopak zdążył coś powiedzieć rzuciłam mu się na szyję, a w oczach miałam łzy. 
-Cześć kochanie!
-Hej. 
Ja i blondyn weszliśmy do środka. 
-O której macie samolot? 
-Około 15, ale na lotnisku musimy być około 13:30 więc niedługo będziemy wyjeżdżać. 
-Szkoda 
-Nie smutaj niedługo wróce.
Lekko się uśmiechnęłam. 
Siedzieliśmy w salonie na kanapie i rozmawialiśmy.Niall popatrzał na zegarek. Dochodziła już godzina 12:15. 
-Muszę już isć do domu bo zaraz limuzyna po nas przyjeżdża. 
-Spoko. Idę z tobą. 
-Ok to chodź. 
Wstaliśmy i wyszliśmy. Poszliśmy w stronę domu w którym mieszkał blondyn. Po 5minutach byliśmy na miejscu. W przedpokoju stało 5dużych walizek. Po chwili przyjechała limuzyna. Wszyscy wyszliśmy przed dom. Chłopaki wsadzili swoje walizki do bagażnika samochodu. Niall podszedł do mnie i mocno mnie przytulił. Pożegnałam się z każdym z osobna, a na końcu Irlandczyk namiętnie nie pocałował. Jednak co dobre szybko się kończy. Chłopaki musieli już jechać więc wsiedli do limuzyny i odjechali. Ja stałam jeszcze przez chwile przed domem chłopaków, ale później wróciłam do swojego domu.

KONIEC CZĘŚCI17

_______________________________________________________________ 
Sorki że taki krótki ale nie miałam za bardzo weny ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz